Enter your keyword

Edyta Niewińska, pisarka, mentorka. O życiu wartym życia.

Edyta Niewińska, pisarka, mentorka. O życiu wartym życia.

Edyta Niewińska, pisarka, mentorka. O życiu wartym życia.

Podróże otwierają oczy na życie, burzą ściany akwariów kultur z których pochodzimy, pokazują wielość perspektyw. Przyciągają energię, taką samą jaką Ty karmisz świat. Dziś na blogu zapraszam na wpis z cyklu ambitne istoty o których trzeba mówić! Edyta Niewińska, pisarka, mentorka, wolna i szczęśliwa dusza, która przybyła do mojego życia i powiedziała, że czuje fajną energię. Ta energia zamieniła się w znajomość, którą z sercem i radością wspólnie pielęgnujemy. Jak masz marzenie by napisać książkę, to jest wpis dla Ciebie, Edyta szkoli jak to robić. Takich ludzi chcę tu w moim bezgrzesznie rozpustnym świecie przedstawiać.

Edytko fajnie, że jesteś i dziękuję, że chciałaś podzielić się kawałeczkiem siebie. Dziś Edyta opowie o życiu jej zdaniem wartym życia. Zapraszam.

Kim jest Edyta zdaniem Edyty?

Edyta jest nieustannie tą samą dziewczyną od lat. Niepokorna, zbuntowana w myśl zasady „nikt mi będzie mówił, jak mam żyć!”, uparta i robiąca wszystko po swojemu. Twórcza, kreatywna i kochająca słowa. Dobiegam czterdziestki, ale czuje się dwudziestolatką. Duszę mam młodą i narowistą. Jeszcze nie dorosłam w pewnych kwestiach i nie chcę tego oceniać – taka jestem, z taką sobą jestem w relacji. Jednocześnie Edyta jest też staranna, uporządkowana, świetnie zorganizowana i odpowiedzialna. Edyta to także najlepsze pogotowie na wypadek kryzysów, mentorka w wielu życiowych kwestiach, doskonała mówczyni inspiracyjna i motywacyjna oraz zwyczajnie ciocia dobra rada – życiowa i literacka. No i aha, bo niemal byłabym zapomniała – to przecież też świetna opowiadaczka historii i bardzo dobra pisarka.

 

Dlaczego wybrałaś pisanie książek w życiu i co Ciebie najbardziej w Twoim zawodzie fascynuje?

Ja nie wybrałam pisania, ono mnie wybrało. Fascynuje mnie stwarzanie światów, które nie istnieją. To jest taka fascynacja, że nie da się z niej wyzwolić. Pozostałam jej wierna, od pierwszych, świadomie napisanych słów, w wieku nastoletnim. Eksperymentowałam, testowałam, przenosząc moje pisanie na wyższy poziom. Ja nie zaczynałam od pisania książek. Zaczynałam od pisania prozy poetyckiej, bajek dla dorosłych i krótkich opowiadań. Konsekwentnie po nich przyszedł czas na książkę. A teraz nadchodzi czas na scenariusze filmowe. Ale pisania powieści już nie porzucę. To jest ta jedna, największa miłość. Choć z innymi formami też lubię poflirtować.

 

W jaki sposób pisanie wpływa na Twoje życie?

Otwiera mnie na świat, każe mu się przyglądać bez oceniania. Każe przyglądać się rzeczom, ludziom i przyrodzie, aby je zrozumieć i zainspirować się, bo nie ma lepszej inspiracji, niż życie. Trenuje uważność, jednocześnie sięgając do głębi siebie. Ćwiczy wyobraźnię, poprzez tworzenie historii, eksplorowanie ich możliwości w tym świecie.

 

Czy każdy może napisać książkę?

Ja uważam, że tak. Każdy nosi w sobie historię, której sam jest bohaterem – historię swojego życia. Nie każdy umie lub musi umieć pisać. Ale pisania można się nauczyć, to jest przecież w dużej mierze warsztat. Ten słynny „palec boży” lub talent to tylko dodatek, jak odrobina szafranu w potrawie. A jednocześnie z książką jak z daniem – nigdy nie będzie smakować każdemu. Więc nie ma się czego bać, trzeba pisać.

 

Jaki jest Twój przepis na dobrze napisaną książkę?

Motywacja, systematyczność, codzienne pisanie. Książka się sama nie napisze, więc trzeba to za nią zrobić. A przecież „pisze się” życie, historie, które są tuż obok, a nawet często, dla rozrywki, wymyślamy sobie światy i historie alternatywne. Przełożenie myśli na słowo to praca. Trzeba podjąć decyzję, wygospodarować czas, przesunąć pisanie na listę top 3 priorytetów i po prostu to zrobić.

 

Jaka pierwsza książka spowodowała, że płakałaś?

„O psie, który jeździł koleją”. Jako dziecko uważałam, że jest to straszna książka. Raniła moje serce w bardzo okrutny sposób. Nie mogłam przestać jej czytać, bo chciałam mieć pewność, że pies w końcu zostanie ocalony, i nie mogłam przestać płakać zarazem, bo ogromnie mi go było żal.

 

Czy ego pomaga czy krzywdzi pisarzy?

W mojej opinii ego jest zupełnie niepotrzebne do pisania. Cały ogrom początkujących pisarzy popełnia „grzech ego”. Myślą, że są najlepsi, tylko nikt się na ich talencie nie poznał. Dlatego nie pójdą na kurs, żeby podszkolić warsztat, bo teza o ich talencie zostanie obalona. Tymczasem najlepsi pisarze zwyczajnie traktują pisanie jak pracę. Pracują codziennie, w godzinach od-do, a nie wtedy, gdy przychodzi wena. Do tego nieustannie szlifują warsztat, czytając, ucząc się, pisząc. W wielkości nie ma miejsca na ego.

 

Jakie doświadczenie w Twoim życiu pozwoliło Ci zrozumieć, że język ma moc?

Doświadczenia z językiem, a nawet z językami – bo na co dzień posługuję się trzema – mam od ponad trzech dekad. Moje związki z językami, którymi mówię, są burzliwe i niezwykłe. Ale tak naprawdę najważniejsze dla mnie jest słowo. Bo jedno słowo może czynić cuda. Ja tę siłę słowa, razem z magią słów, zrozumiałam dość szybko, w młodzieńczych latach. Zaczęłam się posługiwać słowem, żeby uwodzić. Nie, nie w rozumieniu relacji damsko-męskich. Uwodzić historią, opowieścią – mam na myśli taki klasyczny, w dobrym, starym stylu, gawędziarski storytelling. Moc słowa fascynowała mnie do tego stopnia, że zgłębiałam je na studiach podyplomowych w Instytucie Polonistyki Stosowanej na UW. Była nawet rozmowa o wspólnym projekcie badawczym. Miałam też własną agencję PR, żyłam z mocy słowa – mówionego i pisanego. Motyw słowa, jego siły i znaczenia, jest obecny w całym moim życiu.

 

Czy Twoim zdaniem wszystkie marzenia można spełnić?

Nie wiem. To chyba zależy, czy marzy się aby marzyć, czy też marzy się po to, by marzenia spełniać. Moja siostra w dzieciństwie zawsze mówiła, że jestem nudna, bo nie mam marzeń do spełnienia, ja mam tylko te w trakcie spełniania. I tak jest do dzisiaj. Myślę, że marzenia są po to, by motywować nas do działania. Żebyśmy po nie sięgali i czuli z tego ogromną satysfakcję.

 

Jak się ma Twój zawód, który wymaga wiele godzin siedzenia, do Twojego zdrowia i co Twoim zdaniem przekłada się na zdrowe życie? Odnalazłaś już swoją recepturę na zdrowe życie?

Nie mam poczucia, że siedzę tyle godzin. Ja się ciągle kręcę! Doglądam ogrodu, zmywam, gotuję, ćwiczę jogę, oglądam zachód słońca w hamaku. Od czasu do czasu robię sobie dzień wolny od wszystkiego i wybieram się w góry. Ćwiczę jogę niemal każdego dnia. Jem w większości wegańsko, ale nie jestem ortodoksyjna. Nie lubię żadnego rodzaju ortodoksji, to ogranicza wyobraźnię. Moja receptura to harmonia. Słuchanie własnego ciała, jego potrzeb. To troska o siebie, o ciało, duszę i umysł. To zielona herbata z rana i posłuchanie siebie – na co mam dziś ochotę? To bycie w tu i teraz, kiedy się tylko uda.

 

Jakie masz plany odnośnie swojego rozwoju i czym jest dla Ciebie sukces życiowy?

Sukces to życie w zgodzie ze sobą, z tym, co nam intuicja podpowiada. Odkąd mieszkam w Hiszpanii, czyli od pięciu lat, to mój priorytet numer jeden. Wychodzi różnie. Ostatnio bardzo dobrze, i niezmiernie mnie to cieszy. W planach mam dalsze poszukiwanie harmonii, w życiu prywatnym i zawodowym oraz szlifowanie warsztatu pisarskiego i scenopisarskiego. No i oczywiście pracę z cudownymi, piszącymi kobietami w moich projektach mastermindowych i warsztatowych.

 

Gdybys nie pisała, to co byś robiła?

Gdybym nie pisała, byłabym przedsiębiorczą kobietą sukcesu. Bo obie rzeczy, pisanie i biznes, wychodzą mi znakomicie. W takim alternatywnym życiu stworzyłabym jakieś świetne, społecznie odpowiedzialne, imperium dla kogoś. Bo ja lubię tworzyć, ale nie przywiązuję się do projektów na długo. Więc pewnie stworzyłabym ich co najmniej kilka.

 

Jeśli miałabyś coś inaczej zrobić jako dziecko lub nastolatka, aby stać się lepszą pisarką jako dorosła, to co byś zrobiła?

Opowiadałabym więcej. Nie bałabym się mówić i opowiadać, i nie robiłabym sobie nic z ludzkich ocen. Robiłabym za to wszystko to, co rozwija wyobraźnię i sprawne posługiwanie się słowem. Ale przede wszystkim wyobraźnię. To klucz do pisania.

 

Wyobraź sobie że jest to Twój ostani dzień życia i wszystkie twoje dotychczasowe osiągnięcia zniknęły z sieci i pamięci ludzi. Jakie byś pozostawiła po sobie trzy prawdy życiowe?

Twórz, kreuj, rozwijaj wyobraźnię – bez tego nie zrozumiesz świata.

Nie bój się, działaj – bez tego nie poznasz świata.

Więcej pisz – bez tego nie poznasz siebie.

 

Wyobraź sobie że jesteś przez dzień najbogatszą i najbardziej wpływową kobietą świata. Jaki jego problem rozwiązujesz?

Ale ja taka jestem każdego dnia! Jestem najbogatsza i rozwiązuję problemy świata. Pozostaje mi popracować na tę wpływowość. Myślę, że ludziom brakuje empatii, która daje zrozumienie, oraz krytycznego myślenia. I to chciałabym światu i jego mieszkańcom dać. W moich powieściach uwrażliwiam na innych, ale też siebie samego – emocje, intuicje, swój wewnętrzny głos. Ucząc pisania, uczę zarazem krytycznego przyglądania się światu i dokonywania wyborów. Obiema moimi działalnościami staram się wnieść coś wartościowego do tego świata. Jasne, że chciałabym więcej. I może kiedyś będę mogła – jak już zrealizuję tę wpływowość. Ale teraz robię, co mogę. Sprawianie, żeby świat był lepszym miejscem, to praca na całe życie.

 

Jaka jest Twoja definicja wielkości?

Bycie wolnym od ego i uprzedzeń, posługiwanie się krytycznym umysłem. Myślę, że wielkim po prostu powinniśmy starać się być, każdego dnia. Bo z tym się człowiek nie rodzi – tym się staje. Praca nad sobą, rozwój osobisty i duchowy przybliżają nas do wielkości. Choć nie wiem, czy ta kategoria jest w ogóle potrzebna – myślę, że każdy na swój sposób jest wielki, podejmując życiowe wyzwania.


Edyta Niewińskapowieściopisarka, autorka recenzji i wywiadów, mentorka literacka. Jej debiutancka powieść „Kosowo” (2012) została entuzjastycznie przyjęta przez czytelników i krytykę, zyskując miano portretu własnego współczesnych trzydziestolatków. Opowiadanie „One night stand” opublikowane w tomie „Bookopen. Bo po trzydziestce wiele się zmienia” (2013) ugruntowało jej pozycję jako autorki psychologicznych opowieści pełnych prostych, tnących głęboko jak skalpel zdań. Kolejna książka „Levante” (2015) przyniosła pisarce popularność jako specjalistce od trudnych tematów. Związki międzyludzkie, seksualność, trudne wybory życiowe, lęki trzydziestolatków, poszukiwanie siebie, własnej tożsamości i utraconego czasu – wyzwania pokolenia po transformacji Niewińska opisuje z odwagą i bezkompromisowo.

Dla portalu Zupełnie Inna Opowieść prowadzi cykl wywiadów z polskimi pisarkami. Dla polskich magazynów z pasją opisuje swoje podróże. Uczy pisania książek, prowadzi literacki mentoring, jest ekspertką kreatywnego pisania. Z wykształcenia socjolog sztuki, z zamiłowania trenerka międzynarodowych organizacji pozarządowych. Na stałe mieszka w Andaluzji, choć przez większość czasu prowadzi nomadyczny tryb życia. Nie lubi słów „muszę”, „to się nie uda” i „niemożliwe”, lubi za to wyzwania i eksperymenty. Wielbicielka kultury flamenco, andaluzyjskiego sherry, pieszych wycieczek i jogi.

http://warsztaty.edytaniewinska.com

edytaniewinska.com 

Zdjęcia: Karolina Sikorska

 

Podoba Ci się moja nowa seria wywiadów? Jeżeli tak to zrobisz mi ogromną przyjemność jak je udostępnisz, bo nigdy nie wiadomo komu możemy pomóc i kogo zainspirować. Pomaganie jest cool, bo to co dajemy do nas wraca. Jak masz jakieś pytania lub sugestie co do wywiadu to proszę pozostaw je w komentarzu, a postaram się je zaadresować w najbliższym czasie.

Wszystkiego najzdrowszego,

Daria xxx

Related Posts