Enter your keyword

Chorwacja Na Talerzu – Część 2 – Przystanek Split i Podstrana

Chorwacja Na Talerzu – Część 2 – Przystanek Split i Podstrana

Chorwacja Na Talerzu – Część 2 – Przystanek Split i Podstrana

Dobro došli czyli witamy po chorwacku. W lipcu tego roku gościła mnie  zjawiskowa Chorwacja. Tak skradła moje serce i to bezpowrotnie. Oto część 2 mojego chorwackiego kulinarnego wojażowania.  Tym razem przystanek Szplit i Podstrana.

Podstrana

Podstrana to miasteczko z niesamowitym dziedzictwem historycznym i kulturowym. Miejsce o fascynującej tradycji powiązanej ze współczesnym rytmem życia. Znajduje się na malowniczej, ekologicznie zachowanej części powiatu Szplitu zaledwie 8 km od Splitu. Idealna miejscowość dla zwolenników plażowania, spacerowania, wspinaczek czy też jazdy rowerem. Jest to teren górzysty – tak wszędzie się trzeba wspinać, a w lipcowym upale bywa zabawnie. Mnie zachwycił unikalny zapach drzew sosny rosnącej wzdłuż wybrzeża (plaż). Długie przyjemne spacerowanie, przyjemne plażowe kafejki z muzyką na żywo, boskie wieczorne klimaty. Przyjemny spacer do portu, gdzie można zerknąć na ciekawe łodzie wcinając sorbetowego loda – tak wiem grzesznego takiego.

Plaża

Jaka plaża –  to w zależności od odcinka – ja sobie wzięłam ręcznik i szłam wzdłuż zatrzymując się w kilku miejscach. Ku mojemu zdziwieniu plaże różnią się bardzo, jedne są pięknie przejrzyste z bardzo drobnymi białymi kamyczkami. Inne natomiast mają duże kamienie, skały, zamuloną wodę, a to czasem tylko kwestia 15 minutowego spaceru. Tak idąc przechodziłam obok hoteli, aż doszłam do bardziej lokalnych klimatów, które różnią się wyraźnie od hotelowego zgiełku. Znalazłam ogrody pełne pomidorów, lokalnych tubylców sprzedających soczyste sezonowe brzoskwinie i nektarynki. Kupując kilo dostałam reklamówkę pełną dobroci gratis – ten typ prostych i kochanych ludzi kojarzy mi się z dziadkiem moim i czasami kiedy zajmował się hodowlą i sprzedażą truskawek – ” a ma Pani tu trochę jeszcze na drzemik” . Takich ludzi się już prawie nie spotyka – skromni, nie mają wiele, a oddali by serce.

Sezon na

Jak już pisałam w części 1 lipiec to sezon na nieziemsko pyszne brzoskwinie, nektarynki, soczyste pomidory, nawadniające melony, arbuzy. Lokalną potrawą tego regionu jest tu dla mięsożerców wędzone szynka ‚Prosciutto” z serem. Jest to raj owoców morza, ryb do których można się delektować lampką dalmatyńskiego wina.

Widoki z tarasów

Myślę, że warto wspomnieć o tych pięknych widokach z tarasów, gdyż wiele domów znajduje się na wzgórzach. Jednakże powiem Wam, że przez miasteczko przejeżdża dużo samochodów i przez główną ulicę idzie się w wielu przypadkach do plaży. Dla tych szukających cichych i spokojnych wrażeń urlopowych może być to przeszkodą, szczególnie jeżeli planujecie spędzić tam cały urlop. Dobrym rozwiązaniem było by szukać zakwaterowania tuż za przelotową ulicą, bezpośrednio przy plaży, gdyż pobyt wtedy moim zdaniem będzie dużo przyjemniejszy.

Split stare miasto i targ

Split to drugie co do wielkości miasto w Chorwacji, magiczne miasto cesarza Dioklecjana. Najciekawsze dla mnie miejsce to Ruiny Pałacu Dioklecjana (wejście dorośli 40 kn/ dzieci i studenci 20kn), Stare Miasto oraz położony obok muru pałacu zgadnijcie co? Targ oczywiście z wszelakimi sezonowymi chorwackimi dobrociami takimi jak oliwa z oliwek, figi, melony, arbuzy, pomidory, brzoskwinie, nektarynki, multum dzikich ziół, suszonej lawendy, wszelakich kwiatów, śmiejących się tubylców – raj na ziemi. Takie dla  mnie prawdziwe życie – Kocham takie miejsca. Oczywiście nie mogłam się oprzeć przyjemności kupowania tych naturalnych skarbów.

Deptak

Bardzo miło wspominam spacer wzdłuż deptaku – niezliczone kafejki, widok na port, przyjemny powiew wiatru, uśmiechy ludzi, krzyk szczęśliwych dzieci. Jest coś w tym zarówno w naszej słowiańskiej kulturze jak i w śródziemnomorskiej te spontaniczne rozmowy na ulicy, na targu, z sąsiadką na balkonie. Życie w zachodniej części świata ma zupełnie inny wymiar tu ludzie są zamknięci za drzwiami własnych mieszkań często żyjąc w samotności. Takie bynajmniej ja mam odczucie z doświadczenia mieszkania w Wielkiej Brytanii.

Jedzenie

Co do restaurowania się to powiem tak: każdy coś dla siebie znajdzie. Ja oczywiście nie mogłam się oprzeć pokusie lokalnego dzikiego tuńczyka ze szpinakiem. Chorwacja jest jedynym miejscem, gdzie upojnie mi tuńczyk smakował. Świeżość serwowanych posiłków jest czymś co chcę podkreślić bynajmniej tam gdzie bywałam. Częstym moim wyborem była również sałatka grecka – raz jeszcze świeżość warzyw oraz smak i zapach ogórka w sałatce – coś wyjątkowego. Jeden dzień to pewnie zdecydowanie za mało na Split lecz warto było i choć na tyle. Co do zakwaterowania zamawiałam przez booking.com – w tych rejonach było zdecydowanie mniej osób sprzedających pokoje, aczkolwiek zawsze można spontanicznie pukać do drzwi i pytać czy jest coś wolnego.

Wrócę

Na co mi zabrakło czasu? Na wizytę na wyspie Hvar – wyspa lawendy, rozmarynu i szałwi – a tam na pewno się jeszcze wybiorę! Ze Splitu łatwy dostęp, więc jak jesteś blisko koniecznie odwiedź. Tak jak wspomniałam u mnie były to 3 dni na tych terenach wcale nie tak dużo, wiec jak byłaś i masz się czym podzielić pisz w komentarzach. Do usłyszenia w części 3 – Przystanek Dubrownik i Trsteno – dla mnie istna bajka.

20150717_120955_Fotor_Fotor_Collage_Fotor-1 20150718_064702_Fotor_Fotor_Collage-1

Related Posts