Enter your keyword

Południowa Hiszpania Słoneczne Wybrzeże – Mój Drugi Dom

Południowa Hiszpania Słoneczne Wybrzeże – Mój Drugi Dom

Południowa Hiszpania Słoneczne Wybrzeże – Mój Drugi Dom

Mija dekada odkąd zagościłam w Hiszpanii po raz pierwszy. Od tego pierwszego razu nie było roku abym przynajmniej raz nie gościła. Mogę powiedzieć zatem, że mam doświadczenie i wiedzę na temat tych terenów. Czuję się tu jak w domu. Costa del Sol czyli Słoneczne Wybrzeże to miejsce w którym przez 325 dni w roku świeci słońce – stąd pewnie nazwa. Raj dla zwolenników golfa! Niby Hiszpania ale miejsce to zamieszkiwane jest przez wiele narodowości. Mieszka tu multum Brytyjczyków, Szwedów, Niemców, Czechów, Chińczyków, obywateli Indii i pewnie innych. Ostatnio o uszy mi się obiło od lokalnego znajomego Salvadora, że i Polaków jest też trochę. Piszcie jak jesteście! Obok tych wszystkich narodowości mieszkają Hiszpanie. Główne lotnisko w Maladze jest ogromne i zawsze pełne ludzi. Mniejsze trochę bliżej na Gibraltarze (terytorium Wielkiej Brytanii w południowej Hiszpanii). Tutaj dowód na to, że wszyscy kochamy słońce. Pomyślałam, że przybliżę Ci to miejsce. Bo nigdy nie wiadomo kto i kiedy planuje urlop. A takie miejsca warto odwiedzać. Jest to ogólny wpis. Nie skupiam się na kulinariach. Zatem nie znajdziesz w nim konkretnych propozycji jedzonka. Jak planujesz pobyt to śmiało mogę pomóc z zakwaterowaniem i ogólnymi poradami.

Miejsca mi znane

Cancelada – nadmorska starożytna wioska rolnicza, kiedyś sławna z produkcji trzciny cukrowej. Teraz spokojne miejsce z czarującymi budynkami, pięknym placem z ławeczkami, kościołem, lokalnymi restauracjami i barami. Lokalną piekarnią, sklepem rybnym, sklepami w tym nawet sklepem z tytoniem – co zawsze we mnie wzbudza zaciekawienie. Oraz bajeczną pełną życia i kolorów roślinnością. Zawsze tu spotkasz ludzi, gdyż życie w tych klimatach dzieje się na zewnątrz. Ludzie są otwarci, ciepli, pomocni, skromni. Definitywnie mój rodzaj ludzi. Tu zazwyczaj przyjeżdżam. Spotkasz mnie na którymś tarasie  restauracji lub baru z odległym widokiem na morze. No chyba, że szwendam się po plaży lub w Esteponie.

Estepona – miasto położone 10 kilometrów od Cancelady. Otoczone morzem i górami. Miasto z pięknym portem z barami i restauracjami oraz długą na 21 kilometrów plażą. Pięknym placem z drzewami obecnie kwitnącej pomarańczy (marzec). Wieloma sklepami, kawiarenkami, restauracjami. Centrum flamenco. Parkiem Safari. Niezliczonymi drzewami pomarańczy. Gdzie od grudnia do kwietnia można podziwiać pomarańczowe owoce pomarańczy (tych w miastach na drzewach nie ma opcji zjedzenia – mega gorzkie), a od marca wąchać upojny, unoszący się na ulicach zapach ich kwitnących kwiatów. Esteponę nazywam miastem uprzejmości. Mówi się, że to ludzie tworzą miejsce. Coś w tym jest. Ci ludzie mnie powalają swoim życzliwym podejściem do życia, cierpliwością wobec mojego jeszcze połamanego hiszpańskiego. Swoją radością, podejściem do człowieka, wymieszanym wiekowo i grupowo spędzaniem życia. To miejsce, gdzie dzieci o 1 w nocy biegają szczęśliwe i bezpieczne na ulicach. O 10 w nocy latem plaża jest pełna szczęśliwych ludzi. Nie pijanych. Podoba mi się tu to, że fajne spędzanie czasu nie wiąże się z wypijaniem hektolitrów alkoholu. Esteponę warto odwiedzić w maju (około 15 maja), gdyż organizują rolny festiwal. Miasto jest zamknięte i wszyscy się świetnie bawią.

Puerto Banus – jak lubisz markowe szmatki, pozowanie na łodziach wartych miliony i wieczorne wyginanie się milionerów z okien ferrari i lamborghini przejeżdżających 5km na godzinę kolo słynnego baru Sinatra to to jest to miejsce! Tak –  poważnie to tak wygląda. Nie moje klimaty choć nie powiem w barze Sinatra byłam, za bacardi i colę w czasach kiedy piłam zapłaciłam 30 Euro. W paru klubach się bawiłam i było fajnie. Ładne parę lat temu, gdzie poznałam całkiem fajnych ludzi. To mnie nauczyło, że ludzie różnie postrzegają szczęście jedni materialnie drudzy nie i jak im tak dobrze to i mi dobrze. Byśmy się tylko wzajemnie szanowali. Dużo fajnych imprez jak lubisz się bawić! Restauracje, bary. Piękne miejsce z pięknymi widokami.

Marbella – miasto trzy razy takie jak Estepona z górami, morzem, portem, pięknym parkiem, plażą, sklepami, promenadą, barami, restauracjami, klubami, pięknymi ludźmi. Wszystkim!  Warto odwiedzić stare miasto i znajdujące się tam zabytki. Drzewa pomarańczy na placach – magia! Zatrzymaj się na „tapa” i „cafe con leche”. Koniecznie! Nie wiem czy słyszeliście o złotej mili w Marbella? Jest to odcinek 6 km wzdłuż którego znajdują się najbardziej luksusowe wille i posiadłości z dech zapierającym widokiem na morze i góry. Także wiele luksusowych hoteli oraz ogrody botaniczne. Jest to miejsce gdzie ludzie lubią się stroić i spacerować! Trochę w stylu Puerto Banus aczkolwiek troszkę delikatniej. Zależy od części miasta. Jak chcesz trafić na festiwal to przybywaj w okresie letnim czerwiec – październik. Choć w listopadzie jest mój rodzaj festiwalu – Dia del Tostón – czyli idziemy na pole i pieczemy kasztany!

Malaga – 10 lat lądowania w Maladze, którą po raz pierwszy odwiedziłam dopiero w 2014 roku. Dziwne ale „prawdziwne”. Ogromne miasto. Miasto Picasso i Banderasa. Miasto z bogatą historią. Piękne ruiny  twierdzy rzymskiej „Alkazaba” z pięknymi widokami na morze i miasto.  Tapa, tapa, tapa – bar za barem w każdej uliczce – no w końcu to Hiszpania. Plaża, plaża, plaża i na niej sardynki grillowane w ognisku, w starych łodziach z piaskiem. Promenada, parki, palmy, bary, restauracje, takie życie. Ludzie żyją magicznymi ciepłymi nocami. W dzień plaża i promenada dudni życiem. Ludzie aktywni, zadbani, ćwiczą, biegają. Rodziny spacerują. Takie lato prawie cały rok! Jak bym miała porównać do Barcelony to architektura inna – brak tu Gaudiego i jego magicznego świata kształtów i kolorów. Mniej tłoczno. Aczkolwiek cenowo i jakościowo zdecydowanie bardziej rentownie.

Tekst mega pozytywny. Wiem. Piszę szczerze – nie słodzę. Tak czuję. Tak moim zdaniem rzeczywiście tu jest. Choć mieszkać gdzieś i zderzać się z codziennością jest zapewne inaczej niż tylko dany kraj odwiedzać. Kiedy zamieszkam i doświadczę hiszpańskiej codzienności to Ci opowiem. Sama jestem ciekawa jak będzie. Choć życia w Wielkiej Brytanii nie śpieszno mi opisywać mimo wieloletniego doświadczania. Pracowania, studiowania i miedzy innymi też pozytywnych doświadczeń. Still not my cup of tea. Nigdy się nie przyzwyczaję. Za dużo chmur!

W części drugiej Hiszpańskiego Słonecznego Wybrzeża zabiorę Cię do górzystego Benahavis, zjawiskowego Mijas, tradycyjnego San Pedro de Alcantara oraz do położonej na mega wysokościach Rondy. Będzie jak zawsze słonecznie!

Hasta Luego!

Tak to wygląda z perspektywy mojego obiektywu zaledwie kilka zdjęć:

Collage_Fotor jjjCollage_Fotor_FotorCollage_Fotor_Fotor

Collage_Fotor flamenco_Fotor

Related Posts

  • Morze i góry w jednym to coś dla mnie 🙂 W tych miejscowościach nie byłam, ale już dopisuję je do listy 🙂

  • Ech… cudowne zdjęcia. Może i nam się w tym roku uda na wakacje skoczyć do Hiszpanii, uwielbiamy ją.

  • Paula

    Za miesiąc będę po raz pierwszy w życiu w Hiszpanii. Konkretnie w Barcelonie, ale chyba już wiem gdzie wyląduję następnym razem 😉 Śliczne zdjęcia!

  • Piękne zdjęcia! 🙂 Mam w planach wybrać się do Hiszpanii i dzięki takim wpisom coraz bardziej chce tam pojechać 😉

  • LeonSiPL

    Jeszcze nie udało mi się zwiedzić Hiszpanii, chociaż uwielbiam język hiszpański. Cieszę się, że piszesz też o mniejszych miastach, bo takie też bardzo lubię zwiedzać 🙂

  • Aż się robi cieplej <3 Zazdroszcze bo na takie podróże będę musiała jeszcze poczekać 🙁

  • ja w Hiszpanii jeszcze nie byłem! Jak się kiedyś wybiorę, to koniecznie muszę połączyć to z Marokiem, nie lubię, jak jest za dużo zachodniości w moich wyjazdach 🙂

    • Jak odwiedzisz południową to jest świetne połączenie do Tanger – moja ulubiona tam jak zwykle medina 😉 i nigdy nie zapomnę smaku karczochów na plaży. Ja też uwielbiam te klimaty. Pozdrawiam cieplutko, Daria xxx

  • Ahh bueno! 😉 czekam na więcej słonecznych wpisów, bo Hiszpanię uwielbiam.. Jak dobrze pójdzie po raz kolejny odwiedze ukochaną Barcelonę w czerwcu, bo mam panieński koleżanki Chorwatki… ale czekam na Twoje wpisy z codzienności hiszpańskiej. jestem bardzo ciekawa! Buziaki

    • To będzie panieński pierwsza klasa! Barcelona <3 Hiszpania <3 – deificación <3 Życzę udanej zabawy! Sciskam, Daria xxx

  • Napisałaś o czymś bardzo ważnym, co rzuca mi się w oczy również we Włoszech. Radośni, dobrze bawiący się ludzie nie będący wcale pod wpływem alkoholu. Bardzo mi tego brakuje w Polsce 🙁

  • Teraz żałuję, że nie odwiedziłam Marbelli:) Z kolei uwielbiam Malagę:)
    Wróciłabym znowu do Hiszpanii <3

  • Ach hiszpania… Od kilku lat zbieram się na objechanie Costa del Sol i nie może mi to wyjść, a tak bardzo o tym marze 🙂

  • Byłam w Hiszpanii ponad 10 lat temu, jako nastolatka. Żałuję, że wtedy liczyły się dla nas głównie imprezy i nie nacieszyłam się zwiedzaniem 😉 Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię zaległości podczas rodzinnych wakacji.

  • Aż chce się wyjeżdżać, chce się to wszystko zobaczyć! Pięknie ❤