Enter your keyword

Kraków na Talerzu – Gdzie Zjeść

Kraków na Talerzu – Gdzie Zjeść

Kraków na Talerzu – Gdzie Zjeść

Po wszelakich jak dotąd podróżach po różnych miastach i stolicach świata, bezsprzecznie stwierdzam, że to właśnie do tej pory Kraków najbardziej skradł moje serce. Nie piszę tak dlatego, że pochodzę z Krakowa, czy też było mi dane studiowanie, czy mieszkanie tam. Odwiedziłam to miasto dopiero dwa razy w życiu i będąc tam, zatopiona w miejskim zgielku czułam się po prostu szczęśliwa. Nie tak jak w popularnych miastach turystycznych, które po chwili męczą albo milionami turystów, albo brudem, a co gorsza często brakiem jakościowych miejsc, w których można coś zdrowego zjeść, oczywiście za racjonalną cenę. Przez zaledwie dwa dni w Krakowie oprócz przechadzek i wojaży po Starym Rynku, Zamku i okolicach miałam sposobność odwiedzić między innymi kilka wegańskich i wegetariańskich miejsc, bo która podróż może odbyć się bez jedzonka. Poniżej dzielę się swoim subiektywnym doświadczeniem, także czytaj z otwartym umysłem.

Chimera – piękna rustykalna restauracja w podziemiach, klimatyczny bar sałatkowy (choć bardziej bym to nazwała barem mlecznym) i cukiernia. Take 3 w 1 (trzy w jednym) i to wszystko bardzo blisko Starego Rynku. Przyjazny, pomocny, szybki serwis, a do tego przystępne ceny, bo za 17 zł można się najeść do syta. Miejsce wydaje się być bardzo popularne, w porze obiadowej lunch-owej ciągle jest długa kolejka. Moja opinia co do samego jedzenia, to powiem tak: jest duży wybór, zatem każdy znajdzie coś dla siebie. Aczkolwiek smak jedzenia jak dla mnie “szału nie ma” – standardowe. Jedyne co skradło moje kubki smakowe to kompot rabarbarowy. Choć kubki smakowe Angeliki z A Dreamer’s life, która poleciła mi to miejsce jako swój ulubiony bar sałatkowy, wydają się być bardzo usatysfakcjonowane. Zerkaj do Angeliki po jej doświadczenia.

Soya Cafe – kawiarenka położona około 20 minut spacerem od Starego Rynku. Polecone mi miejsce przez Darię z An Apple a Day w którym miałam wszamać lawendowe ciacho, którego okazało się nie być. Był borówkowy tofutnik, który wybrałam i wegański napoleonek. Ze względu na fakt, że nie było w nich cukru to warto było zjeść. Sam smak niestety średni, tofutnik potrzebował trochę więcej borówek albo naturalnego miodu/ksylitolu, gdyż przeważał w nim jak dla mnie zbyt silny smak tofu. Co do napoleonka nie dało się go pokroić bez noża, sam smak niezły ale jak dla mnie to “one off buy”. Zadowolona byłam z koktajli, ponieważ miały w sobie dużo ziółek i były bardzo naturalne, i pyszne. Zbyt dużego wyboru w tym miejscu nie znajdziecie. Obsługa bardzo miła i pomocna aczkolwiek trochę chaotyczna oraz wolna. Podobało mi się to, że jak zamówiłam brownie, to pani przyniosła mi z powrotem pieniążka mówiąc, że nie nadaje się do już sprzedaży.  Cenię takie szczere zachowania.

Pod Norenami – Przyznam, że spodobał mi się wystrój tego miejsca. Wybór żarełka “zaskakujący” aż ciężko się zdecydować co zjeść. Jest to miejsce, gdzie bez względu na preferencje i alergie każdy znajdzie coś dla siebie, i to mi się bardzo podoba. Jakość jedzonka i umiejetność prezentacji ogromny plus – brawo! Smak potraw, które jadłam: wegańskie sushi warto, hummus opłaca się aczkolwiek jadłam lepsze, salatka z falafel’em tylko spróbowałam, aczkolwiek zbyt dużo w niej sosu jak dla mnie – ale wiem, że tu każdy ma inne preferencje. Nacisk położyłabym na obsługę! “Dziewczyny więcej uśmiechu, gdyż psujecie klimat tego miejsca” Nie było mi tam przyjemnie, ze względu na serwis, brak chęci pomocy, brak uśmiechu – zabawne jak się czyta na stronie restauracji: “Uśmiechnięty i serdeczny staff kelnerski jest zawsze do Państwa dyspozycji.” Sprzeczność –  ale mam nadzieje, że to tylko chwilowe i zostanie zauważone. Jedzonko warto, atmosfera obecnie nie warto. Miejsce polecone przez Emily z Every Day Matters , która z menu poleca tofu w sosie orzechowym i tartę z zieloną herbatą, której notabene nie było.

Hummus Amamamusi – Bardzo chciałam odwiedzić, niestety w niedziele było nieczynne. Kolejna wizyta w Krakowie mam nadzieje, że mi na to zezwoli. Ubolewam, bo atmosfera tego miejsca wydaje się być bardzo zachęcająca.

Oto Kraków w niecałe dwa dni, te powyższe miejsca warte uwagi, stad zdecydowałam się o nich wspomnieć. Kilka innych odwiedzonych miało w menu wegetariańskie opcje typu sałatki, pizze, makarony – typowo, aczkolwiek nic nadzwyczajnego. Miejsc jest bardzo dużo i będę tę listę poszerzać z kolejnym doświadczeniem, aby każdy jak Kraków odwiedzi mógł wybrać coś dobrego dla siebie. Oto moja działka, a w komentarzach mile widziane Twoje krakowskie kulinarne doświadczenia. Najlepiej zdrowe, wegańskie i wegetariańskie propozycje. Najlepiej bezglutenowe/ bez gmo pszenicy, kukurydzy, soi, bezcukrowe i bez nabiału – zgodne z blogowym klimatem, czyli nie taka prosta sprawa.

Tak to wygląda z perspektywy mojego obiektywu:

Chimera

Collage_Fotor

Collage_Fotor

Soya Cafe i Pod Norenami

Collage_Fotor

Collage_Fotor

Collage_Fotor

 

Related Posts