Enter your keyword

Sierra Nevada na Talerzu – Narty

Sierra Nevada na Talerzu – Narty

Sierra Nevada na Talerzu – Narty

Kocham podróżować i robię to bardzo intensywnie przez ostatnie już ponad 10 lat mojego życia. Jest tyle miejsc o których chciałabym Wam napisać, miejsc tak pięknych, że aż zapierających dech w piersiach. Nie wiem jednak dlaczego zawsze jest mi bardzo ciężko się za to pisanie zabrać. Zdecydowanie wolę podróżować i gotować! Czasami się nawet zastanawiam, czy nie zacząć vlogować, może tryb obrazkowy bardziej by mnie motywował?

Miało być Zakopane wiosną, migawki z Lawendowej Farmy,  Albania i Południowa Chorwacja, bo jeszcze winna Wam jestem sporo wpisów z moich zeszłorocznych podróży. Ale w związku z moją październikową przeprowadzką z Anglii do Hiszpanii, klimatyzowaniem się, poznawaniem nowych miejsc, ludzi, remontem domu, rozwijaniem biznesu i anglojęzycznej wersji bloga (o czym niedługo napiszę) pochłonęło mnie to wszystko całkowicie i wpisów podróżniczych nie było.

Tym razem jeszcze zaległych nie będzie, bo jakoś mam teraz klimat na góry, śnieg i narty, więc pomyślałam, że napiszę o moim świątecznym pobycie w górach i to nie jak w każdym roku w Tatrach ale tym w Sierra Nevada. A także o chwilowym ponownym pobycie w magicznej Granadzie. Jak ja uwielbiam tą część świata. Przepełnioną piękną kulturą, kolorami, muzyką, zróżnicowaną kuchnią. Magia.

Obecnie mieszkam na Słonecznym Wybrzeżu w Południowej Hiszpanii, nad samym morzem Śródziemnym, gdzie temperatura w grudniu sięga dwudziestu kilku stopni i gdzie zimą można się smiało wygrzewać na słoneczku. Natomiast dwie godziny jazdy samochodem od mojego domu znajdują się Góry Śnieżne (Góry Betyckie; Sierra Nevada), gdzie można jeździć na nartach, bo jest śnieg i temperatura o 20 stopni niższa. Jedyne miejsce w Europie, gdzie takie cuda się dzieją. Przepiękne miejsce. Zmiana krajobrazu z drzew palmowych na lasy szpilkowe, dęby, kasztany jadalne, jałowce i to wszytko w tak krótkim czasie, coś niesamowitego.

Sierra Nevada

Jazda na nartach w Sierra Nevada okazała się być pięknym doświadczeniem do którego będę regularnie powracać. Miejsce jest rewelacyjnie zorganizowane, takie małe miasteczko wypełnione narciarzami i snowbordzistami. Wszystke wyciągi są w jednym miejscu, także po zaparkowaniu samochodu, kupieniu ski passu można korzystać ze wszystkich wyciągów. Trasy są rewelacyjnie oznaczone. Wszystkie w bardzo łatwy sposób opisane na mapce. Odnośnie poziomu trudności jak chyba  wszędzie trasy zielone są najłatwiejsze przez niebieskie, czerwone i po czarne, czyli te najtrudniejsze. Najwyżej można wjechać na prawie 3500m, gdzie widoki są spektakularne! Nie wspominając o pięknym, długim zjeździe. Sprzęt można wypożyczyć na samym dole miasteczka albo na szczycie (gdzie jest on droższy). A najlepiej zainwestować w swój, gdyż jest to opcja najbardziej rentowna, chyba, że to Twoja jednorazowa przyjemność. Miasteczko do pierwszego dnia świąt jest cichutkie ale od 26 grudnia zaczyna się mały szał.

Cenowo wygląda to następująco:

Parking

W samym centrum cena to 20 Euro za dzień. Opcja parkingu na górze miasteczka jest bezpłatna i po wcześniejszym kupieniu biletu na wyciągi można sobie zjechać na dól do miasteczka, a potem wjechać na górę po samochód.

Sprzęt

Najlepiej mieć swój. Inaczej zależy, gdzie się wypożycza i na jaki poziom. Ceny są różne od 15 do 40 Euro za dzień. Przy wypożyczaniu na dłużej cena oczywiscie spada.

Ski Pass

Ceny są inne dla dzieci, dorosłych i seniorów. Dorosli to 47 Euro za dzień. Kupuje się je w Home of quattro w samym centrum miasteczka. Warto zamawiać na dłuższy okres i z wyprzedzeniem oraz śledzić zniżki w internecie. Wyciągi zimą otwierane są o 8.00/8.30, a zamykane sa o 16.00/17.00.

Jedzonko

Opcji jedzonka jest wiele, jest tam wiele barów i restauracji. Dobrą opcją jest własny katering jak chce sie zjeść coś wartościowego. Hummus w pojemniczek, chlebek żytni  lub bez glutenu i pyszna, syta soczewicowa zupa w termosie sprawdzają się idealnie. Wszędzie gra muzyczka i klimat według mnie jest świetny. Oczywiście dla zainteresowanych są tam supermarkety, sklepy z ubraniami oraz typowe turystyczne sklepy z pamiątkami.

Zakwaterowanie

Hotel Santa Cruz  – skromnie ale czysto, przyjazna obsługa, kominek w kamiennym domku. Jedzenie klasyczne, mały wybór dla wegan, czy innych alergii związanych z jedzeniem.

 

Granada

Granada to miasto w Andaluzji w Hiszpanii położone około 20 km od Sierra Nevada. Granada przywitała mnie ponownie cygańskimi wróżkami z rozmarynem w rękach próbującymi mi przepowiedzieć przyszłość. Zjawiskowymi widokami słynnej Alhambry (arabski pałac). Tajemniczym ulicznym flamenco (folklor hiszpańskich cyganów). Pomarańczowymi pomarańczami na drzewach – grudzień to szczyt sezonu na te dobrocie. Przywitała mnie także niesamowitą atmosferą, pozytywną energią, słońcem i „grzeszną” rozpustą, czyli były moje pierwsze lokalne churros (tłusty i słodki wypiek hiszpański) podawany z gorącą czekoladą. Czasem i ja zbaczam z mojej bezgrzesznie rozpustnej ścieżki podczas świątecznych chwil, szczególnie jak mogę spróbować czegoś innego i nauczyć się rozumieć roślinne smaki innych kultur.

Szczególne w Granadzie są dla mnie także eksperckie sklepy, gdzie tworzą i naprawiają gitary. Idąc tymi wąskimi, tajemniczymi uliczkami można napotkać wiszące na ścianach gitary, a także, wsłuchiwać się w docierające z oddali rytmy pełnego emocji i pasji flamenco. W zasadzie to Granada zasługuje na odrębny, samolubny, taki o samej sobie wpis, także tutaj stawiam kropkę.

Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach w tych klimatach. Byliście, jesteście, będziecie? Czekam na wieści i opowieści.

Ściskam i przesyłam słoneczko!

Daria xxx

Tak to wygląda z perspektywy mojego obiektywu

Related Posts