Enter your keyword

To Kobieta ma Największą Moc – Dzieci

To Kobieta ma Największą Moc – Dzieci

To Kobieta ma Największą Moc – Dzieci

Muszę o tym napisać, bo się uduszę! Często czytam BBC i dziś na co trafiłam – ręce opadają i serce pęka! … „Bitwa z otyłością” – otyłością dziecka! 188 kilo w wieku 10 lat? Dlaczego? Jak dla mnie ta mama powinna być karnie potraktowana.
Drogie mamy wierze, że większość z Was chce jak najlepiej dla swoich dzieci – ja dzieci nie mam, ale dla swoich chciałabym jak najlepiej. Serce mi pęka, gdy widzę/słyszę jak karmicie dzieci śmieciami, a nie jedzeniem! Serce mi pęka jak widzę matki trujące i powoli zabijające swoje dzieci – niestety inaczej może mogę, ale nie chcę tego nazwać, bo to co prawdziwe często boli, ale też często przebudza.
Gdy uczysz mężczyznę uczysz jednostkę. Gdy uczysz kobietę uczysz naród!
 
To kobieta uczy swoje potomstwo jak żyć, to kobieta jest szyją mężczyzny, to kobieta ma największą moc. To Ty masz tę moc!
Edukujcie się kobiety, czytajcie, rozwijajcie! Nie pozwalajcie sobą manipulować! Nie wierzcie reklamom! Odżywiajcie swoje dzieci, a nie tylko je karmcie. Odżywiajcie także siebie, a nie tylko jedzcie. Odżywione ciało jest pełne energii.
Wiem, że czasem łatwiej, bo w domu wiele obowiązków, czasem dochodzi praca – szczerze przepraszam z góry za wyrażenie „g” prawda, bo wszystko jest do ogarnięcia. Nie urodziłyśmy się po to, aby leżeć, ale po to żeby żyć – ruszać się, a w tym pracować, opiekować się zarówno sobą jak i swoimi bliskimi. Taka nasza rola, rola kobiety, rola matki.
To naturalne, że ciało jest mechanizmem chcącym rezerwować energię – to biologia, ale oprócz ciała mamy jeszcze mózg, który tym ciałem świetnie może pokierować – kwestia treningu i „chcenia” – Używajmy go!
CHCĘ REWOLUCJĘ!
Marzę, abyście przede wszystkim dawały dzieciom przykład, uczyły się same i uczyły swoje dzieci o tym co jedzą, co jest dla nich dobre, a co złe i dlaczego. Już od ich urodzenia. Prędzej czy później informacja w ich głowach się zapisze! Bo są rzeczy, które robić warto, a się nie opłaca i są rzeczy których robić nie warto, a się opłaca. Jakość ponad ilość! To życie waszych dzieci! Myślę więc, że warto, a nie że tylko się opłaca! To my kobiety mamy moc ukształtowania życia naszych dzieci w odpowiedni, zdrowy i wartościowy sposób. Kształtowania i wychowania przyszłego społeczeństwa i to zanim politycy i korporacje się za to zabiorą. Użyjmy tej mocy!
W większości przypadków dzieci nie zrobią tego, co mówicie, ale będą Was naśladowały w tym co robicie! Tak nauczycie nowe pokolenie i tak ono przekaże swoją wiedzę swojemu potomstwu. Kobiety! To w Was tkwi moc zmienienia świata na świat zdrowy, silny, szczęśliwy i wartościowy!
Nie wiecie od czego zacząć? Macie prawo! Nikt się nie rodzi wszechwiedzący. Ale na zdobywanie wiedzy nigdy nie jest za późno! Piszcie ja chętnie pomogę, chętnie podeśle książki, filmiki, podzielę się swoją wiedzą. Możemy stworzyć kilka fajnych, pysznych i wartościowych przepisów, które zastąpią ulubione, lecz mało wartościowe przekąski waszych pociech. Chętnie posłucham waszych doświadczeń i może wspólnie uda nam się pomóc wielu zarówno mamom jak i dzieciom – Czyli potencjalnie całemu światu – bo przecież wiele z nas mówi innymi językami!
Chcesz się przyłączyć do akcji? By uniknąć bałaganu:
  • Pomysły na to jak nie truć dzieci zostawiamy w komentarzu na blogu pod tym postem – z pomysłów stworzymy listę opcji, łatwo dostępnych informacji i gotowych rozwiązań z których każda mama będzie mogła korzystać – forma poradnika, filmiku na Youtube. Zobaczymy.
 
Nic nie jest łatwe! Ale jako mamy, babcie, ciocie – JAKO KOBIETY MAMY MOC! Co dwie głowy to nie jedna. Działajmy!
13533095_947841155314679_5136089426167021685_n
 
Ściskam,
Daria xxx

Related Posts

  • Aleksandra ma kota

    Niektórzy w życiu nie myślą o jakoś w żaden sposób, ani przez naukę ani przez pracę, większość leci na ilość. Wiadomo – lepiej jest się postarać się i zrobić coś porządnie niż zaraz wkładać ręce w coś innego.

    • Lepiej, ale ludzie nie lubią się wysilać nawet dla swojego i swoich bliskich zdrowia. A szkoda, bo daje to bardzo dużo satysfakcji. Pozdrawiam, Daria

  • Parę lat temu byłam świadkiem pewnej sytuacji: matka z wyraźną nadwagą i dwójką jeszcze normalnie wyglądających dzieci w wieku ok. 6 lat wyszła z aquaparku. Woda wzmaga apetyt, więc dzieci krzyczą, że są głodne. Na to matka wyjęła z torby po pączku, małej paczce chipsów i butelce coli. Nie wierzyłam własnym oczom…

  • Coś strasznego taka waga w wieku 10 lat… W ogóle nikt tyle nie powinien ważyć, chyba że trenuje sumo…

  • Coś strasznego taka waga w wieku 10 lat… W ogóle nikt tyle nie powinien ważyć, chyba że trenuje sumo…

  • Rozumiem to wszystko i też przeraża mnie wizja tego 10-letniego dziecka. Mój starszy synek jadł dosłownie wszystko, co mu się podało. Robienie dla niego domowej zupki, budyniu czy musu owocowego to była przyjemność, bo on to wszystko pięknie zjadał. Puchłam z dumy. Niestety przyszedł taki moment, że coś mu się odmieniło. Zaczęło się wybrzydzanie i jedzenie mało oraz wybiórczo. Dziś na przykład mieliśmy na obiad klopsiki z warzyw i ziemniaki. Z całego dania rozdłubał jednego klopsa. Wczoraj z całego obiadu wybrał sobie zielonego ogórka i zjadł go naprawdę sporo, a reszty nie ruszył. Takich sytuacji jest masa. Mogłabym przygotować wspaniały dwudaniowy obiad, ale cóż z tego, jeśli on prawdopodobnie go w ogóle nie tknie lub wybierze sobie jakąś jedną rzecz, zwykle za każdym razem inną. Niestety nie raz daję mu już cokolwiek innego z rzeczy, które lubi np. parówkę czy jabłko, bo zwyczajnie obawiam się, że będzie głodny.

    • Jak najbardziej dużo jest racji w tym co piszesz. Mam koleżankę której synek je także wybiórczo. Koleżanka też jest doradcą od żywienia. Czytając na ten temat doszłyśmy do wniosku, że ciało mówi nam czego potrzebuje tak jest tez z dzieckiem (chyba, że jest to uzależnienie na przykład od cukru/soli). Pewnie, że warto dawać dziecku to co lubi szczególnie jak jest to owoc, warzywo – niech wcina do woli (co do parówek i wędlin w dzisiejszych czasach to się niestety nie zgodzę chyba ze domowy wyrób albo mega dobra jakość ale jest tyle pysznych rzeczy na świecie do jedzenia – dlaczego parowki? Poczytaj sobie o nich to mnie zrozumiesz). Pisząc o śmieciowym jedzeniu mam na myśli chrupki, płatki z tona cukru, fast foody, konwencjonalne słodycze, gdyż jak widzę dzieci to widzą je przede wszystkim jedzące takie rzeczy. Typowe zachowanie – będziesz grzeczny/a kupie Ci chrupki – i dziecko utożsamia to z nagrodą z czymś przyjemnym. Jedzenie to nawyk, a nawyku się nabiera z otoczenia. U koleżanki synka przez zabawę i żarty udało nam się go przekonać do jedzenia ziarenek słoneczka i teraz każdego dnia idzie do szuflady otwiera słoik i sobie nasypuje do miseczki i wcina. Dlaczego – bo ma pozytywne skojarzenie -> z zabawą. Tak samo z sokami warzywno – owocowymi raz się pobawili narobili bałaganu, wysmarowali się w burakach i teraz pije soki. Dlatego wszystko jest możliwe, ale wymaga chęci, a wierze, że chęć jest ale i też zaangażowania <3 Ściskam, Daria xxx

  • Żywienie dzieci to temat rzeka. Z resztą nie tylko dzieci. No bo jak wpajać dobre nawyki dzieciom i zachęcać do zdrowego jedzenia, jeśli samemu się tego nie lubi i nie stosuje? Zdaję sobie sprawę ze swoich błędów w żywieniu i obawiam się, że kiedy nasza rodzina się powiększy to może być nam trudno pod względem przygotowywania posiłków. Zobaczymy jak to będzie. 🙂

  • Ręce opadają, ale jakoś mnie to nie zdziwiło spoglądając często na pewną mamę ze swim 10 miesięcznym dzieckiem. Zaczęło się kiedy przekroczył dorosłe życie i skończył dwa miesiące, dostał wtedy rosół na kostce rosołowej, a mama chlubnie o tym opowiadała, kiedy mówiła to mi, serce mi zamarło, tłumaczyłam że za wcześnie, że się nie powinno itd, co usłyszałam? „on chciał” … Więc opowiedziałam o chorobach, problemach etc. Co usłyszałam? „moja babcia też dawała, mama nam też dawała i żyjemy” … Później przekroczył trzy miesiące i został włożony w chodzik, w którym wisiał, bo mamusię bolały rączki od noszenia i znów mówiłam, tłumaczyłam. Echo. Ostatnio zobaczyłam na portalu społecznościowym jak malutki okrąglutki zajada się lodami (!) ze sklepu typu rożek, zamilkłam, ale zobaczyłam też, ze pewna kobieta wspomniała subtelnie o jego dużej już nadwadze. Co jej mamusia okrąglusia odpisała? „jak zacznie chodzić, to wypoci” …

    • Well done for trying! Aczkolwiek nic na siłę. Tylko Ci z otwartym umysłem potencjalnie mają szansę na zdrowe i wartościowe życie. Smutne, że cierpią na tym już dzieci. Ale nawet jak jedna na 100 mam zrozumie i wprowadzi drobne zmiany to już ogromne osiągnięcie. Pozdrawaim, Daria xxx

  • Trudno edukować dzieci bez edukowania matek. I jeszcze babć. Z czego każda z nich ma zupełnie inne pojęcie o tym co jest zdrowe. Pamiętam z dzieciństwa jak moja babcia zapisywała w kalendarzu kiedy udało jej się we mnie wepchnąć kawałek kiełbasy, bo taka zdrowa… Moja mama znów zjada mnóstwo nabiału w przekonaniu, że zdrowy i ja wyrodna córka weganka jej nie potrafię przetłumaczyć, że tak nie jest.

    • Coś w tym jest – steorotypy, czasem rzeczywiście ciężko z nimi żyć. Warto próbować rozmawiać, a usłyszą tylko Ci, którzy słuchają. Ściskam, Daria xxx

  • prawda jest taka, że dzieci nie lubią słuchać, ona powielają zachowania rodziców dlatego wszystko to własnie zależy od rodziców i od matek w roli głównej, ponieważ to one z dziećmi spędzają zazwyczaj najwięcej czasu. 🙂

  • Tak my kobiety mamy moc by zmieniać świat. Czasami tylko taką zmianę trzeba zacząć od siebie:)

  • Karolina Kary B

    W zasadzie się zgadzam, z jednym zastrzeżeniem – nie tylko kobieta. Ojciec powinien mieć taki sam obowiązek dbać i edukować.

    • To oczywistość o której nawet nie piszę. Aczkolwiek to kobiety „zazwyczaj” dowodzą w domach 😉

    • Żaneta

      Dokładnie tak, samemu to niewiele się zdziała.

    • Zgadzam się, kobiety za dużo obowiązków na siebie biorą i zwykle chcą być we wszystkim idealne,

  • Takie ekstremalne przypadki przerażają ale myślę, że z wszystkim trzeba po prostu z umiarem nie odmówie dziecku np bułki bo ona nie jest super zdrowa kiedy ona to akurat chce a super zdrowych wazywek nie ruszy chodzbym stawała na głowie( mimo że my je jemy i lubimy. Nie mówię żeby dziecko żywić w fastfoodzie czy chipsami i lodami ale zakazując dziecku wszystkiego co niezdrowe możemy doprowadzić do tego że będzie to robiło za naszymi plecami. Znam przypadek że chłopak kradł by muc zjeść czekoladę czy chipsy bo matka w domu wprowadzała taki terror żywieniowy że nie mógł tego spróbować w domu. Tamże uważam że wszystko z umiarem to najlepsza droga.

  • 188 kg to przypadek ekstremalny. Co do zdrowego odżywania dzieci, to napiszę na swoim przykładzie. Byłam grubym dzieckiem, chociaż nie jadłam śmieciowego jedzenia i nie piłam coli. Geny po prostu. Wtedy nawet nie myślałam o diecie, bo 10-latka sama nie dałaby sobie z tym rady. Potrzeba wsparcia dorosłych, a ci niestety, nie zawsze stają na wysokości zadania. Moja córeczka jest szczupła, na szczęście, lecz i tak nie karmię ją śmieciami. Nie ma u nas napojów gazowanych, nie jemy w fast foodach, aczkolwiek nie zabraniam dziecku słodyczy. W granicach rozsądku oczywiście, bo umiar jest dobry we wszystkim.

  • Maria Skłodowska

    Dziękuję za wpis, gdyż kwestia otyłości i odżywiania u dzieci jest niezwykle ważna, bo błędy tutaj popełnione będą miały wpływ na resztę życia. Niestety znam ludzi, który będąc już dorosłymi, cały czas zmagają się z otyłością i obwiniają ją o porażki w swoim życiu osobistym. Rola matki, kobiety – jest ważna, niemniej dziecko zwykle ma oboje rodziców, a jeśli nie, to dziadków, ciocie, wujków… Jeśli jedno z rodziców robi błąd, to inni członkowie rodziny powinni wspomóc.

    • To oczywiście kwestia świadomości całej rodziny ale z obserwacji to najczęściej matki spędzają z dziećmi najwięcej czasu. Pozdrawiam, Daria x

    • To oczywiście kwestia świadomości całej rodziny ale z obserwacji to najczęściej matki spędzają z dziećmi najwięcej czasu. Pozdrawiam, Daria x

  • Asia – Matka w Kratkę

    W pokoleniu moich babć królowało podejście, zgodnie z którym „dobrze wygląda” to jest pulchny i okrąglutki. W pokoleniu rodziców – że fajnie jest dawać wnukom to, o co proszą, podkarmić, czasem w tajemnicy przed rodzicami. W pokoleniu obecnych rodzicow – idealnie nie jest – ale dużo matek i ojców stara się wdrażać zdrowe zasady odżywiania.

    • Fakt tyle, że dawne pokolenia nie były otaczane tonami zwykłego cukru i przetworzonej modyfikowanej maki. Wielu dziadków, rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy, a bez nich dzieci nie wiele zrozumieją niestety. Tylko i wyłącznie przekłada się to na późniejsze nieszczęścia dziecka. Pozdrawiam, Daria x

    • Fakt tyle, że dawne pokolenia nie były otaczane tonami zwykłego cukru i przetworzonej modyfikowanej maki. Wielu dziadków, rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy, a bez nich dzieci nie wiele zrozumieją niestety. Tylko i wyłącznie przekłada się to na późniejsze nieszczęścia dziecka. Pozdrawiam, Daria x

  • Żywienie dzieci to temat rzeka. Różne błędy wynikają często z nieświadomości rodziców i z tego, że oni sami mają złe nawyki, tak więc pierwsza rzecz, to edukacja. Ja mam problem, bo moje dziecko jest alergikiem i nie wszystko może jeść, a to niestety mocno utrudnia przygotowywanie pełnowartościowych posiłków…

  • Marta Gie

    nie sposób sie z tobą nie zgodzić. jestem zdania ze w wychowaniu przykład idzie z góry – chce by moje dzieci jadły zdrowo – jem zdrowo. ale znam mamę której dziecko ma zaburzenia łaknienia…która codziennie walczy o to by syn nie przytył za duzo poruszajac niebo i ziemie. i idzie to opornie….kazdy przypadek jest inny…no ale to co pisze to juz stan chorobowy a nie zaniedbanie