Enter your keyword

Przyjemność i Ból a Odnoszenie Życiowych Sukcesów

Przyjemność i Ból a Odnoszenie Życiowych Sukcesów

Przyjemność i Ból a Odnoszenie Życiowych Sukcesów

Której sile podlegasz? Sile przyjemności czy sile bólu? Czekoladka czy zgrabna figura, zdrowie, siła, spełnienie? Chwilowa przyjemność czy przyjemność na zawsze? Odpowiedz samej sobie. Człowiek nie jest losowym stworem. Wszystko co robimy robimy z jakiegoś powodu. Będzie tak do końca życia. Wszystko co ja i Ty robimy, robimy po to aby albo uniknąć bólu albo by zaspokoić pragnienie przyjemności.

Sekret sukcesu polega na tym aby nauczyć się, jak wykorzystać cierpienie i przyjemność, i jak nie pozwolić, aby cierpienie i przyjemność wykorzystywały Ciebie. Jeśli to zrobisz panujesz nad swoim życiem, jeśli nie, Twoje życie panuje nad Tobą.  Anthony Robins

Gdzie tkwi złoty środek. Jak to jest, że w przeszłości 1.5 godzinna sesja jogi była dla mnie zgrozą, a teraz jest jedną z największych oczekiwanych przyjemności? Albo jeszcze lepiej jak to jest, że zawsze uwielbione chipsy, które śniły się po nocach nagle stają się bezwartościową obojętnością?

Jak kontroluję swoje życie, a w tym swoje zachowania? Obecnie rzeczy które wymagają więcej mojego wysiłku i więcej mojej cierpliwości dają mi zawsze ogromne uczucie spełnienia. Kiedyś tak nie było. Natomiast rzeczy, które mam na wyciągniecie ręki tak zwane chwilowe przyjemności, dostępne szybko, to rzeczy które szybko idą w zapomnienie. Bądź często wzbudzają poczucie winy lub niezadowolenia? Kiedyś tkwiłam tylko takich chwilowych przyjemnościach.

Podam Ci przykład:

Obecnie – zajadanie się chipsami (czytaj  czekolada czy co innego niewartościowego) = chwilowa przyjemność, a ostateczny ból i wyrzuty sumienia. Natomiast zgrabne, lekkie, powabne samopoczucie = ból dla wielu bo trzeba odmówić sobie chipsów, czekolady i iść na jogę ale to na zawsze/wieczna/ostateczna przyjemność, zadowolenie i spełnienie. Pewnie mi powiesz po co masz sobie odmawiać chwilowej przyjemności przecież raz się żyje? No właśnie raz się żyje i przeżyć życie ciągle patrząc w lustro z wyrzutami sumienia to słabe życie. Oczywiście to przypisanie w życiu swojego bólu i przyjemności do określonych rzeczy, wyborów czy zachowań aplikuje się do każdej dziedziny życia. Nie tylko do zgrabnego i zdrowego ciała.

To wszystko sprowadza się do mojego rozumienia co tak naprawdę jest dla mnie ostateczna przyjemnością, a co jest ostatecznym bólem. Przewartościowałam swój sposób myślenia. Przestałam odkładać upragnione rzeczy na później i zaczęłam po nie sięgać. Nauczyłam się tego, że co kiedyś wydawało mi się być bólem w dążeniu do osiągnięcia celu jest niczym w porównaniu do przyjemności osiągnięcia ostatecznej przyjemności (spełnionego marzenia).

Zatem dla mnie świadomy styl życia, życie w zgodzie z sama sobą, w zdrowym, silnym ciele i spokojnym umyśle jest życiowym sukcesem. Sukcesem, który przekłada się na wewnętrzne spełnienie. Każdego dnia świadomie i w szczęściu na to pracuję. Osiągnęłam w życiu dużo. Aczkolwiek nic do tej pory nie dało mi większej satysfakcji niż każdego ranka patrząca na mnie w lustrze szczęśliwa, uśmiechnięta, zdrowa, świadoma, fizycznie i umysłowo silna kobieta. Polecam z całego serca. Robisz to dla siebie. Jesteś Panią swojego losu.

Człowiek, który cierpi, gdy nie jest to konieczne, cierpi bardziej, niż jest to konieczne. Seneka

Related Posts

  • No cóż, ja jestem z tych ludzi, którzy ulegają pokusie drobnych przyjemności, nawet jeśli wiem, że poniosę tego konsekwencje 😉

    • Każdy robi tak jak lubi i to jest w życiu najpiękniejsze. Bo tylko my sami ponosimy za swe czyny konsekwencje. Ważne aby czerpać z życia to co dla każdego z nas i według nas samych jest dla nas najlepsze. Pozdrawiam ciepło, Daria xxx

      • Dokładnie 😉

        Na przykład teraz wiem, że powinnam rozwiesić pranie, ale zwyczajnie mi się nie chce i leniuchuje przed komputerem (korzystam z chwili, kiedy mąż bawi się z dziećmi), choć wiem, że i tak muszę to zrobić, że znów położę się późno spać…

        Ehh… chwilo trwaj 😉

  • A ja uwielbiam i przyjemny ból, całodniowe biegnie w górach i zajadanie czekolady. Nawet muszą ją jeść, bo inaczej nie uzupełnię szybko 2000 spalonych kalorii. Pozdrawiam!

  • A ja uwielbiam i przyjemny ból, całodniowe biegnie w górach i zajadanie czekolady. Nawet muszą ją jeść, bo inaczej nie uzupełnię szybko 2000 spalonych kalorii. Pozdrawiam!

  • Podobają mi się Twoje końcowe wnioski. W końcu nie bez powodu mówi się w zdrowym ciele zdrowy duch.

  • Pokusa, chwilowa przyjemność – tak. Ale pod warunkiem, że nad nią w pełni panuję i rzeczywiście jest przyjemnością a nie tylko zachcianką 🙂
    Lubię takie chwile przyjemności – to dla mnie takie drogocenne nagrody i wiem, że na nie zasługuję 🙂
    A ból, cierpienie? Zdecydowanie nie. Nie po to żyjemy, aby cierpieć.
    Zatem niech trwa przyjemność 😀

  • Niezbyt się z tym zgadzam, ale to dlatego, że pewnych rzeczy w swoim życiu nie przeskoczę, żebym nie wiem jak bardzo świadomą i silną kobieta była 🙂

  • Ogólnie się zgadzam, ale czasami zgrzeszyć trzeba 😉

  • Stanisław Bińkiewicz

    Do dzisiaj nie znałem podanej w tekście definicji sukcesu. Musze się nad nią głębiej zastanowić, Dla mnie sukces, to zachowanie równowagi życiowej we wszystkich wymiarach, zarówno duchowym jak i materialnym.

    • Zgadzam się z Twoja definicja sukcesu Stanisławie, bo jest ona Twoja i Ciebie uszczęśliwia, a Twoje szczęście jest moim szczęściem. Pozdrawiam, Daria x